Przejdź do głównej zawartości

Posty

Noc spadających gwiazd

Noc spadających gwiazd W tę noc zamiast Spadających gwiazd Padał deszcz A listę życzeń rozmyły krople Los nie mógł się Połapać, co było Chcę, a co pragnę Gdzie tkwiło nie, jak ukryło się nigdy Mokry papier Stał się plątaniną liter Fatum w nie zanurzone Nie mogło swojej klątwy splątać W tę noc zamiast Spadających gwiazd Pachniała latem Ziemia A ja wtuliłam się w trawę

Czerwień

CZERWIEŃ Lepkość roztopionej landrynki Na dnie zapomnianej torebki Pogoń bez tchu za autobusem Zamykającym ospale drzwi Krew tętniąca w głowie taktem Wybijanym w uszach Który to już dzień jest trzydzieści Na plusie w betonie miasta

Królowa

KRÓLOWA Jestem królową A one są samotne Gdy korona rozgarnia Chmury burzowe A berło ściąga pioruny Wokół mnie złoto Przylgnięte do zziębniętych Palców w marmur zaklętych Gładkie złudzenie Skarbów zamkniętych dla świata Gdy dookoła Tłum pochlebców o głowę Skróconych nieśpiesznie Z ziemi wyrasta Ziemia pośpiesznie się kręci Tron mój wysoki Pomiędzy niebem przelotnym A ziemią rozbieganą Boję się zejść Skoczyć, zanurzyć, zatonąć

bEz

bEz Zasób słów to ta granica Jaką ma umysłu wioska Co gdy naraz znika stamtąd Taka drobna samogłoska? Czy granica spada z wagi Niczym jogurt odtłuszczona Czy tam nowy znak zarasta Jak wrażliwa, młoda błona Rozmów długich płyną tory Opór czując z tą granicą Dni, godziny, lata płyną Słownik nowym pik nasycą

Marcowa

MARCOWA W życiu i marcu jak w garncu Bo marcowa pogoda jest Rozchwiana niczym kobieta Czekająca na telefon Nie zadzwoni byłam za nudna Za gruba nawet za jakaś Zacinają strugi śniegu Podbitego podszewką z deszczu Zadzwoni to przecież zaledwie Dzień jeden, gdy byliśmy razem Słońce się śmieje rozchichotując Resztę chmur nieba ptaków Telefon wciąż milczy, bo czy na Prawdę prawidłowy numer dałam Wiatr zrywa warkocze z głowy Nawet te, które ścięłam Czy to naprawdę ma jakieś Szczególne znaczenie, gdy wokół Śpiew ptaków i pąki liści Wiosną wszystko się zaczyna